28 - 05 - 2026
Andrzej Kujawa, Związek Szkółkarzy Polskich: likwidujmy wyspy ciepła w miastach, ale nie bójmy się zmian klimatu!
Fot. Pixabay

Andrzej Kujawa, Związek Szkółkarzy Polskich: likwidujmy wyspy ciepła w miastach, ale nie bójmy się zmian klimatu!

Nie bójmy się zmian klimatycznych. One były, są i będą. Możemy jednak skutecznie walczyć z tzw. wyspami ciepła w naszych miastach, przekonuje Andrzej Kujawa ze Związku Szkółkarzy Polskich.

 

 

Całkiem niedawno spytano mnie, czy mogę wskazać takie miejsce w Wielkopolsce, o którym można powiedzieć, że nastąpiło tam stepowienie terenu.

Zaskoczenie!

Jako intensywny podróżnik rowerowy po mojej ulubionej Wielkopolsce, dość dobrze już przeze mnie spenetrowanej, nie byłem w stanie wskazać choćby jednego takiego miejsca, które zmieniło się z lasu na formację roślinną typu step.

Pomimo że o tym zjawisku słyszę co najmniej od kilkudziesięciu lat, nie dokonało się ono w znanej mi bardzo dobrze krainie, choć dotkliwie przez susze doświadczanej.

 

Jesteśmy świadkami zmian klimatu, głównie polegających na podniesieniu się wieloletniej średniej temperatury, która w ostatnich 60 latach (licząc do 2019 r.) wzrosła o 1,5 st. C.

 

 

Azot na śniadanie, magnez na deser. Czym dokarmiać warzywa i rośliny ozdobne?

 

 

Zmiany klimatu były, są i będą

 

Zmiany klimatu, jak pokazują naukowcy, historycznie zawsze się dokonywały, nawet w naszej erze można wskazać kilka tzw. okresów klimatycznych.

Mówi się o ciepłym okresie rzymskim od 300 r. p.n.e. do 300 r. n.e. Później stwierdzono średniowieczne optimum klimatyczne, w Polsce wówczas występowały gradacje szarańczy.

Pomiędzy 1400 a 1850 rokiem była też tzw. mała epoka lodowa.

W tym ostatnim okresie kilkanaście razy całkowicie zamarzała Tamiza, choć krążące pogłoski o sezonowych karczmach na środku Bałtyku są daleko posuniętą legendą.

 

Analizując tę przemienność, nasuwa się wniosek, że człowiek ma niewielki wpływ na tak poważne zmiany, jak klimatyczne przemiany, nawet współcześnie.

Widać, że nie ma się czego obawiać, nie mam w sobie strachu i jestem spokojny o naszą przyszłość pogodowo-klimatyczną.

 

 

Azot na śniadanie, magnez na deser. Czym dokarmiać warzywa i rośliny ozdobne?

 

Wyspy ciepła mamy w miastach

 

Inaczej sprawa przedstawia się w tzw. miejskich wyspach ciepła (Urban Heat Island).

Tutaj widzę miejsce dla wykazania się człowieka w naprawieniu i realnym wpływie na zmianę mikroklimatu wielkich miast, aglomeracji, okolic z rozbudowanym przemysłem, centrów handlowych na peryferiach.

 

Poprawienie parametrów środowiskowych, które ma służyć głównie zdrowiu i samopoczuciu:

  • ludzi tam mieszkających i pracujących dla których miasto to dzień powszedni,
  • dla korzystających z rozrywek klubowych, okazjonalnie przyjezdnych, poszukujących zaopatrzenia bądź kontaktu z kulturą i sztuką wyższą.

 

Moim zdaniem niesłusznie omija się i nie zauważa możliwości poprawy mikroklimatu także małych miasteczek, a nawet wiosek.

Tam też człowiek ma możliwość wpływania na mikroklimat.

Pojawia się automatycznie pytanie: Jak to uzyskać?

 

Jak poprawić jakość życia w miejskich wyspach ciepła?

Zależy nam na:

  • obniżeniu temperatury powietrza, podwyższonej ponad przeciętnie betonową zabudową, jak i emisją ciepła budynków,
  • na podniesieniu wilgotności powietrza,
  • redukcji zanieczyszczeń pyłowych i gazowych, a nawet na ich neutralizacji.

 

Poprawa mikroklimatu miasta to izolacja od źródeł szkodliwego hałasu, a może nawet łagodzenie ludzkich obyczajów, czy choćby korzystny wpływ na psychikę, by strach młodymi umysłami o zagładzie klimatycznej już nie władał, czym dodatkowo niektóre media tak chętnie się żywią.

 

Sanium, jedyny układowy środek na rynku kontra mszyce i tarczniki

 

Antidotum: kolorowa zieleń

 

Najłatwiejszym, estetycznym, a jednocześnie najmniejszym kosztem dla podatnika będzie planowe tworzenie żywej struktury zieleni miejskiej.

Budowanie:

  • wielopiętrowej,
  • wytrzymującej skrajnie niekorzystne warunki środowiskowe,
  • trwałej zieleni

to wprowadzanie swego rodzaju filtra i absorbera zanieczyszczeń komunalnych, przemysłowych, jak i motoryzacyjnych.

 

Ta osnowa zieleni spełni najważniejszą rolę. Mają zapewnić mieszkańcom:

  • doznania estetyczne,
  • wizualne wzruszenia,
  • poznawcze funkcje edukacyjne.

 

Zieleń osiedlowa, parkowa czy zwykła rabata przy deptaku może spełnić bardzo ważną funkcję poznawczą.

Może być odkryciem innego, nie plastikowego świata. Owady – osa czy trzmiel przestaną być potworami, przed którymi należy uciekać.

Przyglądam się, odkrywam, poznaję inny ciekawy świat i się nie boję.

 

Skład gatunkowy

 

Kluczem do zbudowania trwałej zieleni na lata w mieście jest skład gatunkowy, dobór odmianowy. Wybierać należy futurystyczną wizją, spojrzeniem w przyszłość pod względem docelowej wielkości, czy nawet kształtu korony i oczywiście tolerancji na niekorzystne warunki wzrostu.

Największą uwagę należy zwrócić na staranny wybór drzew, które mają spełniać swą rolę usług poprawy mikroklimatu dla terenów zurbanizowanych oraz przez dekady, a nawet setki lat mają przyrastać, każdej wiosny na nowo się odradzać, zakwitać, wydawać owoce.

Zieleń ma w miarę możliwości optymalnie się rozwijać i stanowić:

 

  • wyznacznik pór roku,
  • intrygować swą zmiennością,
  • osłaniać od hałasu,
  • izolować od arterii i estakad,
  • serwować wytchnienie, prowokować do zatrzymania i kontemplacji przyrody prowokować,
  • tłumić pośpiech – na rzecz podziwu, choćby dla tej namiastki przyrodniczej.

 

Znaczenie zieleni miejskiej jest bardzo duże dla poprawy mikroklimatu osiedla.

Rozbudowane korony drzew nad asfaltową ulicą latem rzucają cień, ograniczają nagrzewanie się nawierzchni, a temperatura podczas upałów pod okapem gęstych koron drzew jest co najmniej o kilka stopni niższa, będąc bardziej znośną dla organizmów ludzkich.

Podróż samochodem czy komunikacją miejską staje się mniej uciążliwa, tańsza przez mniejsze zużycie energii na klimatyzację ich wnętrz.

 

 

Polecane gatunki do miast

 

 

Korzystać warto z takich gatunków, jak:

 

  • klon polny (Acer campestre),
  • lipa srebrzysta (Tilia tomentosa),
  • robinia akacjowa (Robinia pseudoacatia),
  • lipa drobnolistna (Tilia cordata),
  • platan klonolistny (Platanus x hispanica),
  • sosna czarna (Pinus nigra),
  • ambrowiec amerykański (Liquidambar styraciflua),
  • miłorząb dwuklapowy (Ginkgo biloba),
  • dąb błotny (Quercus palustris),
  • grusza drobnoowocowa ‘Chanticleer’ (Pyrus calleryana),
  • kasztanowiec czerwony (Aesculus carnea).

 

Na bardziej zasobnych stanowiskach warto skorzystać z metasekwoi chińskiej (Metasequoia glyptostroboides), która pomimo swych wymagań okazuje się bardzo plastycznym gatunkiem tolerancyjnym na wilgotność podłoża.

Oczywiście nasz wpływ i poprawa mikroklimatu wielkiego miasta uda się, gdy wykorzystamy każdą możliwą powierzchnię pod nasadzenia. Szczególne znaczenie mają parki, jak i lasy miejskie, które zajmując większe obszary, będą korzystnie wpływały na mikroklimat miasta.

Powinny tworzyć swego rodzaju sieć, korytarze siedliskowe. Poza tym każdy przyuliczny fragment gleby i niezabetonowany plac czy skwer należy oddać ogrodnikom do zagospodarowania i posadzenia różnorodnej i wielopiętrowej zieleni, z przemiennością kwitnienia.

 

 

Lider Biznesu Ogród. Nowa odsłona zacnego tytułu ogrodniczego

 

 

Daj spokój naturze

 

Łączenie dzikich czy istniejących tzw. zarośli samoistnie powstających na opuszczonych miejscach ludzkiej działalności z planowaną zielenią będzie atutem dodatkowym.

Czasami takie spontanicznie powstające samosiewy zadrzewienia, dzikie murawy, rośliny synantropijne rosnące na pograniczach osiedli i dzielnic należy włączać do dobrostanu i jako zieleń miejską nobilitować.

Oczywiście, że taka dzikość nie zastąpi ogrodnika i projektanta z wizją, ale na pewno warto korzystać z podpowiedzi samej natury, warto wykorzystywać tzw. sukcesję wtórną.

 

Przykładem może być włączenie wraz z inwentarzem (stawy, trzcinowiska, zarośla wierzbowe, drzewostan, ruiny, zabytki) po byłej kopalni i cegielni Szachta w Poznaniu. To przykład wykorzystania okazji, możliwość zaprzężenia wyzyskanego gospodarczo obszaru dla celów turystycznych, a później pracy na rzecz mikroklimatu południowych rubieży Poznania, z historią miejsca w tle.

Niewielka interwencja ogrodnicza, dosadzenie alei drzew, posadzenie nowych krzewów stworzyły w obrębie wielkiego miasta atrakcyjny teren rekreacyjny z usługami dla poprawy jakości powietrza, zwiększenia wilgotności, małej retencji, zatrzymania cennej wody.

 

To realny i korzystny wpływ człowieka. Największe znaczenie ma tworzenie:

 

  • nowych rabat, skwerów, zieleni osiedlowej,
  • pasów izolacyjnych,
  • przebudowa istniejących, lecz nieefektywnych „trawników” miejskich, które w okresach suszy zamieniają się w usychające klepiska.

 

Zadaniem ogrodników, myślących także o poprawie klimatu miasta, jest dostosowanie gatunków i odmian drzew, krzewów i bylin do siedliska. Znalezienie takich roślin, które będą w stanie samodzielnie rosnąć i się rozwijać bez obsługi ze strony człowieka.

Pomimo że zadanie nie jest takie łatwe.

Muszą to być krzewy, które potrafią:

  • wegetować w warunkach niedoborów wody,
  • być odporne na zanieczyszczenie pyłowe, gazowe,
  • w obrębie szos i ulic także tolerować zasolenie.

 

Doświadczeni ogrodnicy rozumieją rośliny i potrafią je dopasować do miejsca, a nie miejsce dopasowywać do roślin.

 

 

Zbiornik na deszczówkę

 

 

Odporniejsze na skażenie gleby

 

Do najbardziej dopasowanych gatunków krzewów do warunków miejskich, mniej wrażliwych na skażenie gleby czy powietrza można zaliczyć:

 

  • oliwniki (Elaeagnus),
  • rokitnik zwyczajny (Hippophae rhamnoides),
  • perukowiec podolski (Cotinus coggygria),
  • bez koralowy (Sambucus racemosa),
  • berberys Thunberga (Berberis thunbergii),
  • karagana syberyjska (Caragana arborescens),
  • tamaryszek (Tamarix),
  • amorfa sina (Amorpha canescens).

 

Do ciężkich warunków miejskich mogę zarekomendować iglaki:

  • cis pospolity (Taxus baccata),
  • jałowiec nadbrzeżny (Juniperus conferta).

 

Większość powyższych gatunków posiada całkiem sporą ilość odmian hodowlanych, które różnią się kształtem, docelową wielkością, barwami.

Dociekliwi, niebanalni ogrodnicy, czy wcześniej projektanci, mają w czym wybierać.

Mogą swój trwały ślad na Ziemi pozostawić, by na lepsze „Urban Heat Island” skutecznie w raj na Ziemi przemienić.

Tak wpływa się na przyszłość!

 

Andrzej Kujawa
Związek Szkółkarzy Polskich
przeczytaj inne artykuły tego autora
Wydrukuj
Zobacz podobne:

Inni przeczytali również: