Samo sprzątanie liści to nie koniec pracy. Co z nimi zrobić dalej? Z pewnością nie warto palić. Po pierwsze stwarza to ryzyko pożarowe, a po drugie jest marnotrawieniem cennego materiału organicznego.
Opadłe liście, czasem też igliwie można z korzyścią dla ogrodu spożytkować.
To prosta inwestycja, która zwróci się w postaci zdrowych, bujnych roślin i mniejszej potrzeby stosowania nawozów sztucznych.
Liście są bogate w materię organiczną. Zawierają m.in. wapń, magnez, fosfor i mikroelementy. Po rozkładzie wzbogacają glebę, poprawiając jej strukturę, napowietrzenie i zdolność do zatrzymywania wody.
Liście w kompoście przyciągają dżdżownice i mikroorganizmy, które są sprzymierzeńcami ogrodnika.
Zamiast wywozić liście, zamieniamy je w użyteczny materiał, zamykając obieg materii w ogrodzie.
Warstwa liści może pełnić funkcję naturalnej ściółki chroniącej korzenie przed przemarzaniem.
Można zebrać liście do osobnej pryzmy lub siatkowego kosza. Najlepiej lekko je rozdrobnić kosiarką lub rozdrabniarką – szybciej się rozłożą. Układamy je naprzemiennymi warstwami.
Liście mają dużo węgla, ale mało azotu, więc warto mieszać je z materiałem „zielonym” (resztki kuchenne, trawa) w proporcji ok. 3:1.
Istotne jest zapewnienie dostępu wilgoci i powietrza. Pryzmę trzeba co jakiś czas podlewać, jeśli jest sucha, oraz przerzucać, by dostarczyć tlenu.
Jeśli problemem jest bardzo ograniczona przestrzeń, można wykorzystać worki na śmieci z otworami – tworząc minikompostowniki.
Ostatni czynnik to cierpliwość…
Kompost z liści rozkłada się wolniej niż z trawy.
Gotowa ziemia liściowa powstaje zwykle po 1–2 latach.
Dodanie garści ziemi ogrodowej, gotowego kompostu lub specjalnych preparatów handlowych do liści przyspieszy ich rozkład dzięki dostarczeniu mikroorganizmów.
Ziemia liściowa to drobnoziarnisty, pachnący leśną ściółką materiał idealny do rozluźniania ciężkich gleb lub jako składnik podłoży do wysiewu.
Do kompostowania unikać liści dębu i orzecha włoskiego, gdyż zawierają dużo garbników i juglonu, które mogą hamować wzrost roślin.
Można je kompostować, ale w małych ilościach. Nie warto brać liści chorych, porażonych grzybami (np. plamistość, mączniak), z naroślami czy widocznymi szkodnikami – patogeny mogą przetrwać w kompoście.
Nie używać liści iglastych, ponieważ rozkładają się bardzo wolno i zakwaszają glebę, chyba że chcemy uzyskać podłoże do roślin kwaśnolubnych.
Liście z trawnika najlepiej zbierać regularnie, bo ich gruba warstwa utrudnia dostęp światła i powoduje gnicie trawy.
Regularnego uprzątnięcia wymagają tarasy, patio, balkony, schody. Zalegające liście to szansa postępujących przebarwień podłoża – kwasy organiczne i garbniki są w tym bardzo skuteczne.
Nie warto również zbyt długo czekać z oczyszczeniem rynien i sprawdzeniem drożności odpływu.
Nie każda jednak przestrzeń wymaga oczyszczenia z opadłych liści.
Rabaty z bylinami zyskują dodatkową ochronę przed mrozem i wysuszającym, zimowym wiatrem.
Warto też wydzielić najmniej użytkowany fragment ogrodu, w którym pod warstwą liści schronienie do wiosny znajdą jeże, płazy, drobne bezkręgowce.