Piotr Świeży: Chyba najbardziej zaskakuje mnie to, jak bardzo zmieniła się skala działalności, a jednocześnie jak wiele rzeczy nadal opiera się na tych samych wartościach, od których zaczynaliśmy. Chomik od początku jest firmą rodzinną. Firmę założył mój tata i to on przez lata zbudował jej solidne fundamenty. Zawsze powtarzał: „Wszystko, co dobre, jest przed nami. Małą łyżeczką, ale stale”. I chyba właśnie te słowa najlepiej opisują sposób, w jaki Chomik rozwijał się przez ponad 30 lat.
Nie poprzez jeden wielki skok, ale konsekwentnie, krok po kroku. Kiedy w 1993 roku zaczynaliśmy jako niewielka firma, trudno było sobie wyobrazić, że po ponad 30 latach będziemy zatrudniać przeszło 200 osób, dysponować tak dużą powierzchnią magazynową i obsługiwać klientów nie tylko w Polsce, ale również na wielu rynkach europejskich. Dzisiaj skala firmy jest zupełnie inna, ale bardzo zależy nam na tym, żeby Chomik nigdy nie stał się bezosobową korporacją.
Nadal jesteśmy firmą rodzinną i chcemy zachować to, co od początku było naszą siłą – bliskość z klientem, normalne relacje i wzajemne zaufanie.
Niezależnie od tego, czy współpracujemy z dużą siecią handlową, hurtownią czy mniejszym sklepem, każdy klient powinien czuć, że jest dla nas ważny i że jest otoczony opieką. Chcemy rozmawiać, słuchać, reagować na potrzeby i być partnerem, na którym można polegać. I chyba właśnie to daje mi dzisiaj największą satysfakcję: że firma, której fundamenty stworzył mój tata, urosła do takiej skali, a jednocześnie udało nam się zachować jej rodzinny charakter i wartości, od których wszystko się zaczęło.
Bo możemy mieć większe magazyny, więcej produktów i działać na większej liczbie rynków, ale podejście do ludzi nie powinno się zmieniać.
P. Ś.: To nie był jeden konkretny moment. To był raczej proces, który następował stopniowo. Kiedy zaczynaliśmy, byliśmy lokalną hurtownią i doskonale wiedzieliśmy, czego oczekują nasi klienci. Z czasem zaczęliśmy poszerzać ofertę, wychodząc poza pierwotne kategorie.
Przełomowe było zrozumienie, że trzeba stworzyć miejsce, w którym klient może znaleźć bardzo szeroką ofertę potrzebną do prowadzenia swojego sklepu.
Dzisiaj jesteśmy importerem i dystrybutorem, działającym na wielu rynkach europejskich.
Mamy własne zaplecze logistyczne, rozwinięty dział handlowy oraz platformę B2B. W pewnym momencie uświadomiliśmy sobie, że nie zarządzamy po prostu hurtownią. Zarządzamy dużą organizacją handlową, która musi działać sprawnie na każdym poziomie – od zakupu produktu w Azji, przez logistykę i magazynowanie, aż po sprzedaż do klienta w Europie.
Gardenia 2026 – jubileuszowa edycja najważniejszych targów ogrodniczych w Polsce
P.Ś.: Jedną z najważniejszych decyzji było postawienie na import bezpośredni i rozwijanie własnych relacji z dostawcami na rynku chińskim. Dzięki temu mamy większą kontrolę nad ofertą, ceną i dostępnością produktów.
Drugą było bardzo mocne inwestowanie w logistykę i powierzchnię magazynową. Niedawno oddaliśmy do użytku nowe obiekty: halę i biurowce o łącznej powierzchni przekraczającej 11 100 m3, jednocześnie przygotowujemy się do dalszej rozbudowy. Przy tak szerokim asortymencie magazyn jest jednym z najważniejszych elementów całego biznesu.
Jednak inwestujemy nie tylko w magazyny. Jedną z decyzji, z której jesteśmy szczególnie zadowoleni, było stworzenie i oddanie do użytku Raba Resort. To inwestycja, która z jednej strony jest odrębnym projektem, ale z drugiej bardzo dobrze uzupełnia sposób, w jaki chcemy obsługiwać naszych klientów.
Do Chomika przyjeżdżają kontrahenci z całej Polski i Europy. Dysponujemy ogromnymi wzorcowniami, w których można zobaczyć tysiące produktów, porównać je i przygotować ofertę czy zamówienie. Takie spotkania potrafią trwać wiele godzin, a czasami nawet kilka dni. Dzięki Raba Resort nasi klienci nie muszą już martwić się o nocleg ani organizację pobytu.
Możemy ich ugościć na miejscu i zapewnić warunki, w których bez pośpiechu, stresu i presji czasu mogą skupić się na wyborze asortymentu i rozmowach biznesowych. Uważam, że to jest dzisiaj jeden z naszych dodatkowych atutów.
Chcemy, żeby klient przyjeżdżając do Chomika, czuł się naprawdę otoczony opieką. Od momentu, kiedy przekroczy próg naszej firmy, przez pracę we wzorcowniach, aż po odpoczynek po całym dniu.
To ponownie nawiązuje do naszego rodzinnego podejścia do biznesu: zależy nam nie tylko na samej transakcji, ale przede wszystkim na długotrwałej relacji. Trzecią decyzją było rozwijanie eksportu.
Nie chcieliśmy być uzależnieni wyłącznie od jednego rynku. Dzisiaj patrzymy na Europę jak na jeden duży rynek, oczywiście z uwzględnieniem specyfiki poszczególnych krajów. I wreszcie – cyfryzacja. Platforma B2B, automatyczna aktualizacja stanów magazynowych, zdjęcia, opisy produktów, szybka komunikacja z klientem.
To wszystko pozwala nam łączyć skalę dużej firmy z elastycznością i podejściem firmy rodzinnej. Jednocześnie nie zrezygnowaliśmy z handlowców i bezpośrednich relacji. Technologia ma wspierać człowieka, a nie go zastępować.
P.Ś.: Myślę, że w biznesie trzeba mieć kierunek, ale nie można udawać, że kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu byliśmy w stanie dokładnie zaplanować dzisiejszy Chomik. Mieliśmy ambicję rozwijać firmę, ale wiele decyzji wynikało z obserwacji rynku.
Jeżeli widzieliśmy, że klienci potrzebują kolejnych produktów, wprowadzaliśmy je. Jeżeli pojawiała się możliwość wejścia na nowy rynek, sprawdzaliśmy ją.
Dzisiaj strategia jest bardziej świadoma i długoterminowa. Nadal jednak uważam, że przedsiębiorca musi być czujny. Rynek bardzo szybko pokazuje, czy dana decyzja była dobra. Nie można zamknąć się w planie przygotowanym kilka lat wcześniej i nie reagować na rzeczywistość.
Iseki świętuje 100 lat: od Porsche-Diesel do ciągników i maszyn komunalnych
P.Ś.: Oczywiście. I myślę, że każda firma, która szybko rośnie, w pewnym momencie się z tym mierzy. Wzrost sprzedaży jest bardzo przyjemnym problemem, ale jednocześnie powoduje, że rozwiązania, które sprawdzały się przy mniejszej skali, przestają wystarczać.
Musieliśmy usprawniać kolejne obszary firmy: logistykę, magazynowanie, systemy informatyczne, zarządzanie, komunikację wewnętrzną czy obsługę klientów.
Przy ponad 200 osobach nie można już wszystkiego opierać na bezpośrednim kontakcie właściciela z każdym pracownikiem. Dzisiaj bardzo pilnujemy tego, żeby rozwój nie oznaczał chaosu. Firma musi mieć fundamenty, które pozwolą, by wzrost bezpiecznie obsłużyć.
P.Ś.: To jest jeden z najtrudniejszych elementów naszego biznesu. Chiny są ogromnym rynkiem i praktycznie każdego dnia można znaleźć produkt, którego wcześniej nie mieliśmy w ofercie. Problem polega na tym, żeby odróżnić produkt, który jest tylko ciekawy od produktu, który rzeczywiście ma potencjał sprzedażowy w Europie.
Analizujemy jakość, cenę, opakowanie, możliwości transportu, wymagania prawne i przede wszystkim to, czy nasi klienci będą w stanie na nim zarobić. Dużą rolę odgrywa doświadczenie naszych ludzi. Po ponad 33 latach działalności wiemy, czego szukać i na jakie elementy zwracać uwagę. Nie chcemy być katalogiem wszystkiego, co można znaleźć w Chinach. Chcemy wybierać produkty, które mają sens dla naszych klientów.
P.Ś.: Jest jedną z naszych największych przewag, ale nie powiedziałbym, że jedyną. Naszą siłą jest połączenie kilku elementów: szerokiego asortymentu, dostępności produktów, własnego zaplecza logistycznego, importu bezpośredniego i zespołu handlowego, który zna naszych klientów.
Dla właściciela sklepu czy hurtowni bardzo ważne jest to, żeby nie musiał szukać każdego produktu u innego dostawcy. Jeżeli może zamówić dużą część potrzebnego asortymentu w jednym miejscu, oszczędza czas, pieniądze i upraszcza logistykę.
Sanium, jedyny układowy środek na rynku kontra mszyce i tarczniki
P.Ś.: Jedno i drugie. Musimy reagować na bieżące potrzeby klientów, bo to jest podstawa handlu. Ale gdybyśmy tylko reagowali na to, co już dzisiaj jest popularne, zawsze bylibyśmy krok za rynkiem. Dlatego bardzo dużo obserwujemy. Patrzymy na trendy, zmiany stylu życia, rozwój e-commerce, zachowania konsumentów, a także na to, jak zmieniają się sklepy naszych klientów.
Jednocześnie nie wszystkie trendy traktujemy jako chwilową modę. Staramy się wybierać takie kierunki, które mają szansę zostać z nami na dłużej. To szczególnie ważne przy imporcie, ponieważ decyzję o zamówieniu podejmujemy często wiele miesięcy przed tym, zanim produkt trafi do sklepu. W naszym biznesie trzeba więc mieć trochę odwagi, ale przede wszystkim dobrze obserwować rynek.
P.Ś.: Zmiana jest ogromna. Kiedyś podstawą był bezpośredni kontakt handlowca, telefon i katalog. Dzisiaj klient oczekuje znacznie większej szybkości i dostępności informacji. Rozwinęliśmy platformę B2B, na której klient może samodzielnie sprawdzić ofertę, ceny i dostępność produktów. Mamy również aktualizowany na bieżąco feed XML, dzięki któremu nasi partnerzy mogą integrować naszą ofertę ze swoimi systemami.
Rozwijamy także komunikację w mediach społecznościowych. Prowadzimy firmowe profile, grupę na Facebooku oraz kanał na WhatsApp, dzięki którym możemy szybciej informować klientów o nowościach, promocjach i dostępności produktów. Nie chcemy jednak, żeby technologia zabrała nam relację z klientem. Handlowiec nadal jest bardzo ważny, szczególnie przy większych zamówieniach, negocjacjach czy wprowadzaniu nowych produktów.
Zmieniły się narzędzie, ale klient chce mieć poczucie, że po drugiej stronie jest człowiek, który zna jego potrzeby i potrafi mu pomóc.
P.Ś.: Zdecydowanie tak. Nie wierzę, że jeden kanał całkowicie zastąpi pozostałe. Klient B2B chce mieć wybór. Jeżeli potrzebuje szybko sprawdzić dostępność i złożyć zamówienie – powinien móc zrobić to samodzielnie na platformie B2B. Jeżeli ma pytanie dotyczące produktu, chce negocjować cenę albo planuje większe zamówienie – powinien mieć możliwość szybkiego kontaktu z handlowcem.
Czasami wystarczy wiadomość na WhatsApp, a czasami potrzebne jest spotkanie i wielogodzinna rozmowa. Dlatego przyszłość widzę nie w wyborze między człowiekiem a technologią, ale w ich połączeniu.
Technologia daje szybkość i wygodę, a człowiek daje doświadczenie, zaufanie i możliwość indywidualnego podejścia. W handlu B2B te trzy elementy będą się wzajemnie uzupełniać. I właśnie w tym kierunku chcemy rozwijać Chomika.
Dr Piotr Łuczak